Co zmienią wybory w zdrowiu?

2019-09-06

 

 

Bez planu i odważnych kroków i to w pierwszym roku nowej kadencji będzie tylko coraz trudniej. Bez względu na to kto wygra.


Już za 5 tygodni wybory parlamentarne, które będą jednym z najważniejszych wydarzeń politycznych ostatnich kilkunastu lat. Bez względu na to jak rozłożą się ostatecznie głosy wyborców, które narracje polityczne czy niekiedy demagogiczne okażą się skuteczne w walce o możliwość powołania rządu na następne 4 lata zastanawiające jest jedno: od wielu lat – założyciele IZiD powtarzali to już wielokrotnie i do znudzenia – pomimo, iż w sondażach społecznych nastrojów ZDROWIE plasuje się na 1 miejscu jako najważniejszy i bezkonkurencyjny temat interesujący wyborców, sztaby wyborcze jakby tego nie dostrzegały i nie chciały podjąć rękawicy.


Brałem udział w wielu spotkaniach eksperckich, uczestniczyłem w projektach zdrowotnego wzmożenia przedwyborczego w różnych gremiach i konfiguracjach i… jak grochem o ścianę. De facto postulaty są cały czas aktualne, a rekomendacje nie tylko się nie starzeją ale stają coraz bardziej aktualne.


Co więc się dzieje w klasie politycznej i gwarze burz mózgów sztabów wyborczych, że ten najważniejszy temat dla Polaków jakim jest ZDROWIE nie ma nigdy szczęścia do dobrej ekspozycji, rangi adresowania problemu, czy w końcu właściwej uwagi i kompetencji decydujących o priorytetach i strategiach politycznych?


Odnoszę wrażenie, że od lat ZDROWIE budzi po prostu obawy i lęki w zasadzie każdego rządu. Bo to same kłopoty. Bo jeszcze nikt po byciu Ministrem Zdrowia nie zrobił kariery politycznej (wyjątek może to Ewa Kopacz, ale na Boga przecież nie została premierem dlatego, że była słabym ministrem, a ze względu na swoją znajomość z odchodzącym do Brukseli Donaldem Tuskiem i chęcią bezpiecznego przekazania sterów PO i rządu w ręce kogoś innego niż Grzegorz Schetyna). Bo Ministerstwo Zdrowia wypala zawodowo i ponieważ to od lat stajnia Augiasza, którą wiecznie tylko się sprząta i która jest naturalnym politycznym gorącym fotelem – katapultą dla każdego, kolejnego ministra.


Jakie zatem rady mógłbym podsuflować nowemu premierowi i ministrowi zdrowia po wyborach?


Po pierwsze – nie bać się. Ograniczenia koszyka, wprowadzenia współpłacenia i rozliczeń świadczeń na podstawie efektów leczenia, wdrożenia mądrej i całościowej polityki refundacyjnej i  lekowej uwzględniającej polski rynek farmaceutyczny.


Po drugie – nie bać się. Powalczenia o rangę instytucjonalną zdrowia (połączenie kompetencji ministerstwa zdrowia i opieki społecznej), zwiększenia roli NFZ, nadania tempa i ram pracy tak ważnym instytucjom jak AOTMiT.


Po trzecie – nie bać się. Dialogu z lekarzami, pielęgniarkami, zawodami medycznymi. Przygotowania alternatywnych metod finansowania leczenia poprzez system dopłat dla pacjenta. Szukania rozwiązań, które sprawdziły się na świecie i są do szybkiego wdrożenia w Polsce.


A na koniec – pół żartem pół serio – wynieść w końcu Ministerstwo Zdrowia z Miodowej do nowoczesnego, funkcjonalnego i dobrze skomunikowanego biurowca. Niech  zabytkowy pałac Paca będzie sobie pałacem, muzeum, rezydencją, ale niech przestanie kojarzyć ZDROWIE z kłopotami i deficytami – także natury organizacyjnej.
Niech ZDROWIE w końcu zwycięży w nadchodzących wyborach.

Grzegorz Ziemniak, IZiD

Wydawca cotygodniowego Market Brief IZiD

 

Zachęcam do prenumerowania Market Briefu IZiD – specjalistycznego, eksperckiego, unikatowy i szytego na miarę,  cotygodniowego raportu podsumowujący najistotniejsze informacje, wydarzenia, fakty z obszaru ochrony zdrowia i polityki lekowej.
 

« Back

OSSPOSSPAkademia Zdrowia Akademia ZdrowiaMedhighschoolNeuropozytywniMedycyna Prywatna

Institute of Health and Democracy

Copyright © Instytut Zdrowia i Demokracji 2014-2019

Proszę czekać...