Oby szkodliwe przepisy zmieniono, a całą sytuację wykorzystano do wprowadzenia systemu no-fault - apeluje Łukasz Jankowski

2020-08-12

 

Nowelizacja Kodeksu Karnego, zawarta w tarczy 4.0 i mogąca wpłynąć na orzekane przez sądy kary za błędy medyczne, stała się obowiązującym prawem.

Reakcją medyków było wyjście na ulice – Manifestacja Porozumienia Zawodów Medycznych, która 8 sierpnia przeszła ulicami Warszawy. Efekt? Moim zdaniem na ocenę jest jeszcze za wcześnie. Liczą się fakty – a przepis wciąż obowiązuje.

Być może naszą czujność uśpiły brzmiące jeszcze w uszach „brawa dla medyków”, bądź też po prostu jesteśmy zmęczeni epidemią i ciągłym tropieniem nowych legislacyjnych wrzutek – bo początkowo nikt nie zwrócił uwagi na zawarte w nowelizacji ustawy „o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych” przepisy mogące odnosić się do błędów medycznych. 

Mieliśmy poczucie, że sprawa karania błędów medycznych, kolokwialnie mówiąc, trafiła na śmietnik historii szkodliwych zapisów prawnych – przecież próba wprowadzenia podobnych przepisów ponad rok temu, po protestach środowiska, zakończyła się skierowaniem przez Prezydenta ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, który zresztą stwierdził niekonstytucyjność tamtego procesu legislacyjnego. Teraz takich wątpliwości już nie było – wprowadzane w ekspresowym tempie przepisy weszły w życie, wywołując dalsze protesty środowiska, a za tym reakcje władzy kwestionującą zasadność tych protestów.

Rządzącym udała się sztuka niełatwa – „zakręcili” opinią publiczną, przekonując, że wprowadzone przepisy nie dotyczą lekarzy. Wykorzystano przy tym zawiłość przepisów oraz trudno zrozumiały dla odbiorców hermetyczny język prawniczy. Minister Warchoł przekonywał przedstawicieli NRL, że informacja o możliwym zaostrzeniu kar za błędy medyczne to wyłącznie interpretacja przepisów przez nierzetelnych prawników. W świat szła również narracja, a w istocie prawnicza gra słów, że kary za błędy medyczne nie są przecież zaostrzane (maksymalny wymiar kary nie ulega wszak zmianie) – rządzący jednak nie odnieśli się do faktu, że przepisy przesuwają ciężar orzekania w stronę kary bezwzględnego więzienia zamiast tzw. kar wolnościowych. Narracja władzy okazała się skuteczna – do dziś część pacjentów jest zdezorientowanych co do sensu wprowadzanych regulacji, a nawet w środowisku medycznym wciąż słychać głosy typu: „O co protestujemy? Przecież nowelizacja art.37a nie jest wymierzona w lekarzy?”. O skuteczności swojej narracji wydawała się być przekonana również władza. Drugie spotkanie przedstawicieli NRL z Ministerstwem zostało odwołane, tak jakby sprawa dialogu w tej kwestii została zakończona. 

Medycy nie złożyli jednak broni. Przekonani – i słusznie – o szkodliwości wprowadzanych zmian w Kodeksie Karnym, zorganizowali manifestację. Pozornie – przemarsz jakich wiele… Przemarsz w czasie epidemii – w zasadzie będący symbolem niezgody – ograniczony ze względu na epidemię do symbolu, bo nie mogło to być wyprowadzenie na ulice tysięcy ludzi, odzwierciedlające rzeczywistą niezgodę na szkodliwe zmiany w prawie. Z tym większym zdziwieniem, ale i satysfakcją, przyjęliśmy przekazaną przez rzecznika MZ informację, że „Minister zdrowia spotkał się w ostatnim czasie z ministrem sprawiedliwości, by omówić formułę prawną dotyczącą niezawinionych błędów medycznych. Szef MS jest otwarty na propozycje zmian”. Czy to manifestacja przekonała władzę, że wprowadzone przez nich przepisy biją w pacjentów i medyków i że trzeba się tym pilnie zająć? Czy poprzednia narracja stała się jednak „nieaktualna”. Oby szkodliwe przepisy zmieniono, a całą sytuację wykorzystano do wprowadzenia systemu no-fault w Polsce. Środowisko medyczne zabiega o to od dawna!

Łukasz Jankowski
Prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie


 

« Back

OSSPOSSPAkademia Zdrowia Akademia ZdrowiaMedhighschoolNeuropozytywniMedycyna Prywatna

Institute of Health and Democracy

Copyright © Instytut Zdrowia i Demokracji 2014-2020

Proszę czekać...