Reforma szpitali, czyli twarde zderzenie oczekiwań z rzeczywistością

Robert Mołdach

Dyskusja podczas spotkania wysokich przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia z samorządowcami i kierownictwem szpitali 11 lipca 2024 r., w której uczestniczyło paręset osób, mogłaby być poczytywana jako sukces dialogu społecznego, gdyby nie to, że obie strony pojawiły się na tym spotkaniu z odmiennymi zamiarami i oczekiwaniami. Celem strony ministerialnej było przedstawienie zakrojonej na 10 lat koncepcji zmiany systemowej polegającej na deregulacji, transformacji i odwróceniu piramidy świadczeń. Strona samorządowa oczekiwała natomiast rozwiązania problemów, z którymi mierzy się tu i teraz.

Po wysłuchaniu prezentacji zespołu ekspertów Ministerstwa Zdrowia, już pierwszy głos w dyskusji, dyrektora ZOZ w Oławie Andrzeja Dronsejko, głośno poparty przez zgromadzonych, pokazał jak ogromnie różni się perspektywa lokalna od centralnej. Usłyszeliśmy, że gdyby procedury medyczne były od dawna prawidłowo wycenione, takie spotkanie nie byłoby potrzebne. Procedury powinny być tak samo waloryzowane jak wynagrodzenia, a ustawa o wynagrodzeniach minimalnych w ochronie zdrowia, która najbardziej boli szpitale, powinna być zawieszona lub ograniczona. Patrząc zaś na kierunki rozwoju, odwrócone mapy potrzeb zdrowotnych, czyli mapy koniecznych świadczeń, powinny powstać jak najszybciej, gdyż inaczej samorząd i dyrektorzy szpitali nie wiedzą co robić. W odpowiedzi, od zastępcy prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia Jakub Szulc, dowiedzieliśmy się, że te elementy daleko wykraczają poza prace zespołu, który przygotował omawianą propozycję.

Mapy świadczeń zdrowotnych, swoisty Master Plan ochrony zdrowia, są istotnie elementem systemu, o którym rozmawiamy od dekad i wciąż nie możemy się zgodzić co do jego kształtu. W ustawie o zakładach opieki zdrowotnej z 1991 r. w art. 37 ust. 2 i 3 mogliśmy przeczytać, że plan rozmieszczenia publicznych zakładów opieki zdrowotnej o obszarze działania ogólnokrajowym, ponadwojewódzkim oraz szpitali będących publicznymi zakładami opieki zdrowotnej ustala Minister Zdrowia i Opieki Społecznej po zasięgnięciu opinii Naczelnej Izby Lekarskiej, a plan rozmieszczenia pozostałych publicznych zakładów opieki zdrowotnej o obszarze działania wojewódzkim lub międzygminnym ustala wojewoda po zasięgnięciu opinii sejmiku samorządowego. Na podstawie tego zapisu Maciej Murkowski i Andrzej Koronkiewicz z Zakładu Szpitalnictwa Centrum Organizacji i Ekonomiki Ochrony Zdrowia opracowali w 1997 r.  „Krajowy plan rozmieszczenia zakładów stacjonarnej opieki zdrowotnej (Krajowa Sieć Szpitali)”. Plan nigdy nie został wdrożony, a art. 37 wykreślono z ustawy o ZOZ.

Problem sieci szpitali od tego czasu podnoszono kilkukrotnie, ale do koncepcji Murkowskiego i Koronkiewicza nigdy nie powrócono. Zakładała ona bowiem nie tylko integrację poziomą, ale przede wszystkim wprowadzała integrację pionową, gdyż szpitale niższego szczebla były w niej skupione wokół szpitali klinicznych pełniących regionalne funkcje referencyjne i zaplecza merytorycznego. Także dzisiejsza propozycja Zespołu ds. opracowania zmian systemowych Ministerstwa Zdrowia ten wątek pomija. Jak to wyraźnie podkreślono w trakcie spotkania, związki jednostek samorządu terytorialnego nie będą obejmować szpitali marszałkowskich. Z tej układanki wypadają także szpitale uniwersyteckie i resortowe, podobnie jak prowadzone przez podmioty kościelne i prywatne. Rola spółek kapitałowych samorządu nie została jasno nakreślona. W puli pozostają tylko powiatowe szpitale wielospecjalistyczne, które oczywiście mają swoją pozycję, szczególnie jeśli patrzeć perspektywą starych 49 województw, ale nie wystarcza ona do całościowej reformy systemu. Oczywiście pozostaje zapowiedziana forma umów o współpracy, ale siła takiego oddziaływania jest zbyt słaba, by mogła istotnie wpłynąć na relacje pionowe pomiędzy szpitalami.

Wizja systemu powinna być całościowa. Nie może dotyczyć wybranych aspektów z pominięciem drugich. Ograniczone interwencje niepodejmujące problemów źródłowych, jak w tym wypadku wycena świadczeń adekwatna do kosztów ponoszonych przez szpitale, nie rozwiążą problemów jakości i dostępności opieki mimo nawet dobrych intencji autorów. Najwyższy czas myśleć o ochronie zdrowia globalnie, nie będąc związanym narracją minister Izabeli Leszczyny „o zbyt wygórowanych oczekiwaniach zabierania tego co dał poprzedni rząd”.

Nie chodzi, Pani Minister, o zabieranie czegokolwiek komukolwiek. Nie to jest celem. Celem jest zbudowanie stabilnego środowiska rozwoju ochrony zdrowia, gdzie beneficjenci rozwiązań razem z obligatariuszami, czyli ponoszącymi ich koszt, wspólnie wypracują kolektywnie akceptowane rozwiązania w duchu wartości publicznej, której nauczał nas wielki Mark Moore.

Stanowisko Obywatelskiego Forum Legislacji w sprawie praktyki przeprowadzania konsultacji publicznych

Fundacja Batorego

Obywatelskie Forum Legislacji wyraża sprzeciw wobec praktyki rządu, która polega na zbyt częstym i nieuzasadnionym pomijaniu obowiązku przeprowadzania konsultacji publicznych dla rządowych projektów ustaw. Takie działanie narusza zasady demokratycznego państwa prawnego oraz transparentności procesu stanowienia prawa. Zgodnie z Regulaminem Pracy Rady Ministrów, projekty ustaw wymagają przeprowadzenia otwartych konsultacji publicznych, podczas których obywatele, organizacje społeczne i eksperci mogą zgłaszać swoje uwagi i opinie. Tylko w ten sposób możliwe jest zapewnienie wysokiej jakości legislacji oraz uwzględnienie głosu społeczeństwa – czyli adresatów norm prawnych.

Partie tworzące rząd zapowiadały, że – w przeciwieństwie do byłych władz – głos społeczeństwa obywatelskiego w procesie tworzenia prawa nie będzie pomijany. Co więcej, w umowie koalicyjnej zawarto obietnicę przeprowadzenia „reformy procesu legislacyjnego, otwierając go na szerokie konsultacje społeczne.” Doceniamy zaproponowane zmiany w regulaminie Sejmu, które zwiększą przejrzystość procesu legislacyjnego na etapie parlamentarnym. Zauważamy jednak liczne mankamenty w procesie stanowienia prawa na etapie rządowym.

Z niepokojem obserwujemy, że rząd coraz rzadziej korzysta z już istniejących instrumentów i zbyt często nie przeprowadza konsultacji publicznych lub przeprowadza je w sposób w praktyce uniemożliwiający zabieranie głosu przez interesariuszy. Tylko w okresie od 1 maja do 17 czerwca br. na platformie Rządowego Centrum Legislacji opublikowano 27 projektów ustaw, z czego tylko 15 zostało przekazanych do konsultacji publicznych. Zdecydowano o pominięciu etapu konsultacji m.in. w przypadku tak kluczowych dokumentów jak: projekt ustawy o wzmocnieniu koordynacji działań antykorupcyjnych, likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz zmianie niektórych ustaw (UD46) czy projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu usprawnienia działań Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, Policji oraz Straży Granicznej na wypadek zagrożenia bezpieczeństwa państwa (UD73). Z kolei np. w przypadku obszernego i kluczowego dla bezpieczeństwa ludności cywilnej projektu ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej (UD 40) wyznaczono zaledwie 4 dni na przedstawienie uwag.

Pomijanie obowiązku przeprowadzenia konsultacji publicznych podważa zaufanie obywateli do władzy oraz procesu stanowienia prawa. Należy również podkreślić, że uniemożliwienie przedstawienia perspektywy różnorodnych środowisk, zarówno obywatelskich czy biznesowych, niesie za sobą ryzyko niskiej jakości przyjmowanych regulacji.

Dlatego apelujemy do Rady Ministrów o zaprzestanie tej praktyki oraz do zapewnienia możliwości realnego udziału obywateli w procesie stanowienia prawa i pełnej przejrzystości procesu legislacyjnego, poprzez prowadzenie rzetelnych konsultacji publicznych dla wszystkich projektów ustaw.

W tych wyjątkowych przypadkach, gdy otwarcie procesu legislacyjnego na dialog nie jest obiektywnie możliwe, wzywamy do publikowania na platformie Rządowego Centrum Legislacji szczegółowego uzasadnienia pominięcia konsultacji publicznych.

Stanowisko w wersji PDF 

 

Członkowie Obywatelskiego Forum Legislacji:

  • Piotr Frączak, Ogólnopolska Federacja Organizacji Pozarządowych
  • Krzysztof Izdebski, Fundacja im. Stefana Batorego i Open Spending EU Coalition
  • Łukasz Jachowicz, ekspert ds. nowoczesnych technologii
  • prof. dr hab. Krzysztof Jasiecki, Szkoła Główna Handlowa
  • adw. Paulina Kieszkowska-Knapik, Kieszkowska Rutkowska Kolasiński Kancelaria Prawna spj
  • Wojciech Klicki, Panoptykon
  • Grażyna Kopińska, niezależna ekspertka
  • dr hab. Urszula Kurczewska, prof. SGH, Szkoła Główna Handlowa
  • dr hab. Grzegorz Makowski, Fundacja im. Stefana Batorego, Szkoła Główna Handlowa
  • dr hab. Małgorzata Molęda-Zdziech, prof. SGH, Szkoła Główna Handlowa
  • dr Wojciech Rogowski, Instytut Allerhanda, Szkoła Główna Handlowa
  • Katarzyna Sadło, Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego
  • Tomasz Schimanek, Akademia Rozwoju Filantropii w Polsce
  • Katarzyna Urbańska, Kancelaria Radcy Prawnego Katarzyny Urbańskiej
  • dr Agnieszka Vetulani-Cęgiel, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Wydział Nauk Politycznych i Dziennikarstwa
  • Agata Waclawik-Wejman, dyrektor ds. polityki publicznej w Google oraz członek zarządu Instytutu Prawa i Społeczeństwa
  • Grzegorz Wiaderek, prezes zarządu Instytutu Prawa i Społeczeństwa
  • Kuba Wygnański, Fundacja Stocznia
  • dr Tomasz Zalasiński, Kancelaria Domański, Zakrzewski, Palinka sp.k.
  • Grzegorz Ziemniak, Instytut Demokracji
  • dr hab. Andrzej Zybała, prof. SGH, Szkoła Główna Handlowa
  • Przemysław Żak, członek zarządu Fundacji Instytut Myśli Obywatelskiej im. Stańczyka oraz Żak i Wspólnicy Biuro Prawne Sp. z o.o

 

Obywatelskie Forum Legislacji (OFL) działa przy Fundacji im. Stefana Batorego od 2009 roku. Prowadzi działania rzecznicze w obszarze procesu legislacyjnego, tak by stał się on bardziej przejrzysty i otwarty na udział podmiotów spoza sektora administracji publicznej. Forum na bieżąco reaguje również  na błędy, które mogą negatywnie wpłynąć na proces konsultacji publicznych i naruszają Regulamin pracy Rady Ministrów.

Żródło: Fundacja Batorego

E-papierosy najpopularniejszą używką w szkołach

dom (Unspash)

Ponad 31% młodzieży używa codziennie produktów nikotynowych. Najpopularniejszą używką są e-papierosy – korzysta z nich 78,1% uczniów stosujących nikotynę. Papierosy tradycyjne pali ok. 24%, a podgrzewacze tytoniu wybiera ok. 7% nastolatków – wynika z ankietowego badania młodzieży zrealizowanego przez firmę badawczo-analityczną IQS Think Forward na zlecenie Instytutu Zdrowia i Demokracji, przy opracowaniu merytorycznym Polskiego Towarzystwa Postępów Medycyny „MEDYCYNA XXI”.

Badanie przeprowadzono na grupie 1 tys. uczniów szkół średnich z całej Polski w przedziale wiekowym 16-17 lat. Wyniki są niepokojące. 3 na 4 uczniów polskich szkół (75%) deklaruje, że pierwszy raz spróbowało produktu zawierającego nikotynę przed 15. rokiem życia. Ponad połowa uczniów w Polsce ma za sobą inicjację nikotynową, a e-papierosy to dla 6 na 10 (58%) z nich pierwszy w życiu wyrób z nikotyną. E-papierosy są obecnie najpopularniejszą używką wśród młodzieży – korzysta z nich aż 78,1% uczniów stosujących produkty zawierające nikotynę. To ponad 3-krotnie więcej niż uczniów palących papierosy i ponad 10-krotnie więcej, niż uczniów używających podgrzewaczy tytoniu. Zdecydowana większość (87%) wapuje te o smakach owoców lub słodyczy. Po e-papierosach, drugim inicjującym produktem są zwykłe papierosy (41%). Marginalny charakter w inicjacji nikotynowej mają podgrzewacze tytoniu (0,89%) oraz inne produkty (0,36%).

„Smaki, jak i przyjemne zapachy, wydają się wzmacniać biologiczny mechanizm stojący u podstaw uzależnienia od nikotyny. Kojarzą się z przyjemnymi sytuacjami. I ośrodek nagrody i mózg to lubi. Po prostu przez lata nie przywiązywaliśmy wagi do profilaktyki zdrowotnej u dzieci i młodzieży w tym zakresie. Jeśli nadal będziemy prokrastynować, to nie dziwmy się później, że mamy jeden najwyższych odsetków dzieci i nastolatków wapujących w skali świata” – komentuje psychiatra, dr Piotr Wierzbiński.

Dane wskazują również, że wśród uczniów używających produktów nikotynowych papierosy tradycyjne pali ok. 24%, a podgrzewaczy tytoniu używa ok. 7% nastolatków. Co trzeci nastolatek (31,1%) przyznaje się do codziennego używania wyrobów z nikotyną.

Wśród powodów pierwszego sięgnięcia po używkę młodzież najczęściej wymienia ciekawość smaku (66,7% wskazań), chęć spróbowania czegoś nowego (50,2%) oraz modę panującą wśród ich rówieśników (12%).

Pełny raport dostępny jest TUTAJ

Mołdach: Mówimy o potencjalnej zmianie ustroju opieki zdrowotnej

Eugène Delacroix - photo Shonagon (Wikipedia)

Tworzenie związków jednostek samorządowych, o którym mówi w audycji „Bez Uników”  Programu 3. Polskiego Radia min. Leszczyna, może okazać się zmianą ustroju systemu ochrony zdrowia.

Zmiana ta ma dwa scenariusze. Pierwszy to lokalne związki kilku powiatów koordynujące usługi szpitalne w regionie. Ma to oczywiście szansę poprawić jakość, efektywność i dostępność usług zdrowotnych w środowisku, ale nie zmienia status quo systemu. To zmiana o charakterze kroczącym, której pierwszoplanowym celem nie jest reorganizacja opieki, a jej lokalne usprawnienie. I o takim ostrożnościowym podejściu, gdzie powiaty w pełni dobrowolnie podejmują w bliskim sobie otoczeniu współpracę, słyszymy w wywiadzie.

Drugi scenariusz, to 16 wojewódzkich trustów medycznych tworzonych z inicjatywy marszałków obejmujących swoim zasięgiem całe województwa a więc i cały kraj. Przystępowanie do takich trustów będzie tylko pozornie dobrowolne. Marszałek województwa ma oczywistą przewagę w regionie wynikającą z jego umocowania oraz środków, jakie pozostają pod jego kontrolą. Jeśli dodać do tego dwa komponenty, jeden o którym mówi min. Leszczyna, to jest dedykowaną kopertę finansową z Krajowego Planu Odbudowy oraz drugi, to jest anonsowane zwiększenie samodzielności dyrektorów oddziałów wojewódzkich NFZ, to wyłania się koncepcja regionalnych systemów opieki zdrowotnej z wiodącą rolą marszałków województw. Odmowa przystąpienia do takiego trustu byłaby dobrowolnym skazaniem się na banicję.

Pytanie, co taka zmiana oznacza dla pacjentów. Czy koncentracja władzy i zasobów w rękach marszałków nie rodzi zagrożeń? O ile przyjąć, że marszałek podlega demokratycznej kontroli i kieruje się bezwzględnie zasadą interesu publicznego, to tak skonstruowane związki jednostek samorządu terytorialnego dają szansę na usunięcie wielu patologii, jak chociażby nieskoordynowanego rozwoju infrastruktury zdrowotnej motywowanego wszelkiej maści partykularyzmami. Czy wolno nam jednak ignorować ryzyko pokusy zamiany jednego partykularyzmu na inny?

Aby zapobiec takim zagrożenim powinna zostać wyłoniona centralna instytucja nadzoru, weryfikująca poprawność działania związków jednostek samorządowych, a jednocześnie stymulująca ich rozwój, promująca dobre praktyki.

Innym zagadnieniem wymagającym refleksji jest rola podmiotów leczniczych, których organem tworzącym nie jest jednostka samorządu terytorialnego. O ile jeszcze w przypadku podmiotów publicznych dość łatwo można wyobrazić sobie ramy współpracy, o tyle w przypadku podmiotów prywatnych to wygląda jak terra incognita. Nasuwają się oczywiste pytania o zasady sprawiedliwej konkurencji, ale także o współpracę pionową w zakresie opieki realizowanej w trybie ambulatoryjnym. Na taką koordynację od lat zwraca uwagę Jaroslaw J. Fedorowski i Polska Federacja Szpitali.

Mamy więc więcej pytań niż odpowiedzi. Potrzebujemy publicznej debaty nie nad przyszłym projektem, a nad jego założeniami.

 

Z nagraniem audycji można zapoznać się na stronie https://trojka.polskieradio.pl/artykul/3397858,izabela-leszczyna-goscinia-porannej-audycji-bez-unikow-wideo

 

Tracimy czas

noor Younis (Unsplash)

Wiele nominacji w Ministerstwo Zdrowia budzi moje zdumienie, szczególnie dwie z „potencjalnym konfliktem interesu” używając sformalizowanego języka, a tak po ludzku po prostu niegodne. Patrzę na niektóre decyzje kadrowe minister Leszczyny ze smutkiem i żalem. Tracimy szanse. Tak, jakby ktoś z wysoka pani Minister ten gabinet ustawiał, a ta nie miała na to najmniejszego wpływu. Bo to, że nie robi tego sama wiemy już po składzie wiceministrów.

Dla jasności – ja w takiej sytuacji bym się sprzeciwił lub zrezygnował. Są linie, nawet w polityce, których nie warto przekraczać.

Rozumiem więc emocje, bo samego mnie to skręca ze złości. Ale nominacja, którą tak bez pardonu krytykuje prof. Andrzej Zybała w „Poranku Radia Tok FM” ma akurat w mojej ocenie uzasadnienie. Inwestycje publiczne muszą być przykładem troski państwa o dobro społeczeństwa, a to wymaga właściwej komunikacji, do kształtowania której pani Malgorzata Cecherz jest akurat zawodowo przygotowana. Wystarczy spojrzeć na przykład, jak Komisja Europejska propaguje inwestycje wspierane w ramach polityki spójności. Uzycie narracji o „lansowaniu” jest nieprofesjonalne i służy jedynie taniej sensacji.

Ucieszyłbym się, gdyby zamiast tego jakże wnikliwi dziennikarze dopytali, jak zapewnić prawidłowość oceny inwestycji, co od lat jest jednym z największych dramatów systemu, tak by ich marketing nie musiał przykrywać partykularnych interesów w tle. To by mnie zaniepokoiło! Nie sama nominacja. Natomiast podzielam poczucie pana profesora ogólnie traconego czasu. Niestety tu się zgadzamy.

Otrzymuj informacje od IZiD

Adres e-mail będzie wykorzystywany zgodnie z Polityką Prywatności dostępną pod adresem https://www.izid.pl/polityka-prywatnosci/ wyłącznie do przesyłania Ci naszego newslettera oraz informacji o działalności Instytutu Zdrowia i Demokracji.

ikona ikona ikona