Strategiczny zawrót głowy

Andrea Piacquadio

Wysoka temperatura nie tylko na termometrach, ale także w ochronie zdrowia. Ostatnie miesiące to czas konsultacji strategii wyznaczających priorytety w ochronie zdrowia w Polsce oraz unijnych dokumentów, które mają zapewnić finansowanie celów strategicznych. Na próżno szukać w nich jednak konkretów, spójności i logiki.

Ministerialni urzędnicy niewątpliwie wykonali tytaniczną pracę opracowując strategiczne założenia na kolejne lata. Setki stron dokumentów skierowanych w ostatnim czasie do konsultacji przyprawiają o ból głowy nawet ekspertów, o tzw. zwykłym Kowalskim nie wspominając. W strategiach opracowanych przez poszczególne resorty trudno rozeznać się nawet specjalistom. Jedno jest pewne – w każdej z nich pojawia się aspekt opieki zdrowotnej. Brakuje jednak jednego, spójnego dokumentu, który spajałby zapisy poszczególnych strategii w całość i który jasno określałby cele strategiczne z obszaru ochrony zdrowia. Po wczytaniu się w poszczególne dokumenty pojawiają się wątpliwości czy zapanują nad nimi ci, którzy mają wcielać je w życie.

Do analizy wybraliśmy jeden z aspektów – priorytetowe dziedziny medycyny. To przecież ich wybór jest kluczowy dla pozyskania finansowania chociażby z unijnych funduszy. Tymczasem w ministerialnych strategiach albo ich brak, albo wydają się nie wyczerpywać potrzeb starzejącego się społeczeństwa – dodatkowo nie pokrywają się z dokumentami, które mają zagwarantować finasowanie z funduszy UE.

W jakich zatem dokumentach strategicznych pojawia się aspekt ochrony zdrowia i w jakim zakresie?

Strategia na rzecz Osób z Niepełnosprawnościami 2021–2030”.  Została opublikowana w Dzienniku Ustaw 25 lutego 2021 r. W strategii dużo mówi się o poprawie dostępności i jakości świadczeń zdrowotnych   dla   osób z niepełnosprawnościami, w szczególności do koordynowanej opieki zdrowotnej, z uwzględnieniem opieki neonatologicznej lub pediatrycznej, o dzieci z niepełnosprawnościami lub zagrożone trwałymi ograniczeniami sprawności, a także o konieczności poprawy dostępności do opieki ginekologiczno – położniczej dla kobiet niepełnosprawnych. W strategii czytamy m.in., że „Podejmowane będą działania profilaktyczne polegające na wykonywaniu badań przesiewowych noworodków, w pierwszych dobach ich życia, w celu wykrycia choroby wrodzonej i rozpoczęcia odpowiedniego leczenia przed pojawieniem się objawów klinicznych choroby. Równocześnie przewiduje się prowadzenie działań profilaktycznych przez zastosowanie diagnostyki i wewnątrzmacicznej terapii płodu, która stwarza nowy system opieki nad ciężarną i płodem, tak aby oznaką prawidłowego leczenia było zabranie do domu zdrowego dziecka – home taken baby”.

Strategia zakłada także rozwój profilaktyki w zakresie wczesnego rozpoznawania i leczenia, ukierunkowanego na przeciwdziałanie schorzeniom będącym najczęstszą przyczyną dezaktywizacji zawodowej z powodu stanu zdrowia, tj.: choroby układu krążenia, choroby nowotworowe, problemy zdrowia psychicznego i zaburzenia zachowania, choroby układu kostno-stawowego i mięśniowego, choroby układu oddechowego. Rekomendacje dotyczące wdrożenia modelu kompleksowej rehabilitacji mają zostać opracowane po 2022 r.

Tymczasem z „Rocznika statystycznego ubezpieczeń społecznych 2015-2017” Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że wśród przyczyn orzeczeń pierwszorazowych wydanych przez lekarzy orzeczników dla celów rentowych w 2017 r. osobom całkowicie niezdolnym do pracy i samodzielnej egzystencji oprócz nowotworów, chorób układu krążenia i zaburzeń psychicznych wysokie miejsce zajmują choroby oka i przydatków oka. Mimo to, w „Strategii na rzecz Osób z Niepełnosprawnościami 2021–2030” nie znajdziemy okulistyki jako jednej z dziedzin uznawanych za priorytetowe.

ZUS

Ryc. 1. Orzeczenia pierwszorazowe wydane prze lekarzy orzeczników dla celów rentowych w 2017 r. wegług wybranych grup chorobowych, stopnia niezdolności do pracy o płci osób badanych (Strategia na rzecz Osób z Niepełnosprawnościami 2021–2030, ZUS)

Z kolei z raportu „Codzienność z reumatoidalnym zapaleniem stawów” wynika, że co trzeci chory na reumatoidalne zapalenie stawów musi rezygnować z pracy. Tymczasem reumatologia także nie została uznana w strategii za priorytet. Możemy się tylko domyślać, że mieści się z kategorii – „choroby układu kostno-stawowego i mięśniowego”.

Projekt krajowej strategii rozwoju i deinstytucjonalizacji usług w Polsce do 2040 roku – obszar dzieci, młodzież, rodzina”. To kolejny dokument, tym razem opracowany przez organizacje pozarządowe na zaproszenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.  W grudniu 2020 r.  został przekazany Marlenie Maląg – Minister Rodziny i Polityki Społecznej, a także innym ministerstwom, których polityka jest kluczowa dla powodzenia procesu deinstytucjonalizacji usług dla dzieci i młodzieży, w tym do Ministerstwa Zdrowia oraz Ministerstwa Edukacji i Nauki. Działania w obszarze zdrowia proponowane w dokumencie to wsparcie dla osób z problemami zdrowia psychicznego oraz szczególne formy geriatrycznej opieki zdrowotnej w środowisku.

Dokument opracowany niejako pod patronatem Pawła Wdówika, Pełnomocnika Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych, odszedł w zapomnienie. Minister Rodziny i Polityki Społecznej Marlena Maląg skierowała bowiem do konsultacji „Strategię rozwoju usług społecznych(konsultacje trwają do 16 lipca 2021 r.). W dokumencie proponuje się deinstytytucjonalizację usług społecznych skierowanych do osób starszych, z niepełnosprawnościami i przewlekle chorych, czyli przeniesienie ciężaru realizacji usług na poziom usług świadczonych w miejscu zamieszkania. Ma to dotyczyć zarówno usług społecznych, jak i zdrowotnych. „Usługi skierowane do tej grupy osób skoncentrowane będą na środowisku zamieszkania, a zakres działalności instytucji opieki całodobowej zostanie ograniczony do niezbędnego minimum i występuje tylko i wyłącznie wtedy, gdy jest konieczna i jest wyborem dokonanym przez odbiorcę usług, bez żadnej determinanty w postaci braku alternatywnych form opieki” – czytamy w strategii.

MRPS

Ryc. 2. System opieki długoterminowej (Strategia Rozwoju Usług Społecznych, MRPS)

Jeśli chodzi o usługi społeczne na rzecz osób z zaburzeniami psychicznymi, proponowane działania to m.in. koordynacja systemu realizacji usług społecznych z usługami zdrowotnymi poprzez rozwój działalności centrów zdrowia psychicznego, czy rozwój usług opiekuńczych specjalistycznych.

W konsultacjach jest także obecnie „Strategia Demograficzna 2040, nastawiona z kolei na „rozwój kompleksowej profilaktyki i leczenia osób w wieku przedrozrodczym i rozrodczym w zakresie wpływającym na zdolność do poczęcia i urodzenia dziecka przez matkę w sposób nie wpływający negatywnie na jej zdrowie psycho-fizyczne, a także rozwój kompleksowej profilaktyki i leczenia dzieci w wieku prenatalnym i w okresie niemowlęcym. Szczególnym obszarem zainteresowania powinna być profilaktyka i leczenie osób w młodym wieku”. W strategii mówi się także o konieczności zmniejszenia skali porodów poprzez cesarskie cięcia czy wsparciu rodziców w przypadkach szczególnych – w tym poronienia, powikłań, urodzenia dziecka chorego. Kolejny cel to rozwój diagnostyki i terapii prenatalnej oraz psychologii prenatalnej, w tym zwiększenie trafności diagnostyki chorób dziecka w wieku prenatalnym, a także upowszechnienie wysokospecjalistycznej opieki medycznej nad parami niepłodnymi, w tym powołanie modelowego centrum leczenia niepłodności.

Omówione wyżej strategie skupiają się przede wszystkim na opiece nad seniorami, osobami niepełnosprawnymi, opiece ginekologiczno – położniczej i neoneatologii.

Wydawać by się mogło, że zapisy poszczególnych, ministerialnych strategii powinna spajać „strategia na strategiami” – skierowany pod koniec czerwca do konsultacji publicznych dokument „Zdrowa przyszłość. Ramy strategiczne rozwoju systemu ochrony zdrowia na lata 2021-2027, z perspektywą do 2030 r.”, który jest kontynuacją „Policy Paper dla ochrony zdrowia na lata 2014-2020”. Jest wymagany przez Komisję Europejską jako warunek wydatkowania środków europejskich.

Na tronie 202 dokumentu czytamy, że „Wychodząc naprzeciw potrzebom wynikającym z obecnej sytuacji epidemiologiczno-demograficznej, działania realizowane w ramach przedmiotowego narzędzia powinny służyć przede wszystkim wsparciu infrastrukturalnemu podmiotów   leczniczych   oraz współpracujących z nimi komórek organizacyjnych/ funkcjonalnych udzielających świadczeń z zakresu:

  • chorób onkologicznych;
  • chorób układu krążenia (w tym chorób naczyń mózgowych);
  • chorób psychicznych i zaburzeń zachowania;
  • chorób zakaźnych
  • chorób układu oddechowego;
  • anestezjologii i intensywnej terapii;
  • pediatrii i szeroko pojętego leczenia dzieci;
  • ginekologii i położnictwa;
  • geriatrii;
  • opieki długoterminowej, paliatywnej, hospicyjnej;
  • rehabilitacji leczniczej;
  • ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.

Zgodnie z zapisami Policy Paper na lata 2014-2020 przedsięwzięcia infrastrukturalne były realizowane w projektach z zakresu 5 głównych grup chorób:

  1. układu krążenia;
  2. nowotworowe;
  3. zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania;
  4. układu kostno-stawowego i mięśniowego;
  5. układu oddechowego oraz problemów zdrowotnych specyficznych dla danych obszarów, w szczególności w zakresie ginekologii, położnictwa, neonatologii, pediatrii, geriatrii, opieki długoterminowej, opieki paliatywnej i hospicyjnej.

W tym samym dokumencie czytamy, że do 2030 roku przewiduje się wsparcie podmiotów   leczniczych udzielających świadczeń zdrowotnych, w szczególności w zakresie: ginekologii, położnictwa, neonatologii, pediatrii, geriatrii, opieki długoterminowej oraz opieki paliatywnej i hospicyjnej.

Patrząc na wymienione w dokumencie dziedziny medycyny, które będą traktowane priorytetowo oraz na omówione wyżej strategie przygotowane przez poszczególne ministerstwa ponownie nasuwa się pytanie: co się stało z okulistyką, profilaktyką zdrowotną, czy reumatologią. Choroby wzroku związane ze starzeniem się społeczeństwa, takie jak chociażby zaćma, będą coraz bardziej powszechne, a nieleczone prowadzą do niepełnosprawności. Podobnie jak choroby reumatyczne, które często wykluczają chorych z życia zawodowego. Nie ma o nich jednak mowy ani w strategiach dotyczących osób starszych czy niepełnosprawnych, ani w strategii Ministerstwa Zdrowia „Zdrowa Przyszłość”.

Dodatkowo, po macoszemu traktowana jest podstawowa opieka zdrowotna. W strategii „Zdrowa Przyszłość czytamy o „wzmocnienie roli podstawowej opieki zdrowotnej i ambulatoryjnej opieki specjalistycznej poprzez wdrażanie kompleksowych rozwiązań i skoordynowanie działań w obu zakresach”. Ale co to dokładnie znaczy?

O priorytetach w ochronie zdrowia mówi także Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 30 czerwca 2020 r. w sprawie określenia priorytetowych dziedzin medycyny. Według rozporządzenia priorytetowymi dziedzinami medycyny są: anestezjologia i intensywna terapia; chirurgia dziecięca; chirurgia ogólna; chirurgia onkologiczna; choroby wewnętrzne; choroby zakaźne; geriatria; hematologia; kardiologia dziecięca; medycyna paliatywna; medycyna ratunkowa; medycyna rodzinna; neonatologia; neurologia dziecięca; onkologia i hematologia dziecięca; onkologia kliniczna; patomorfologia; pediatria; psychiatria; psychiatria dzieci i młodzieży; radioterapia onkologiczna; stomatologia dziecięca. Tylko część z nich znalazła się w ministerialnych strategiach i dokumencie „Zdrowia Przyszłość”.

Aby strategie mogły zostać zrealizowane, potrzebne są fundusze. Ostatnie miesiące to intensywne konsultacje unijnych dokumentów, które mają zapewnić finansowanie także celów strategicznych wyznaczonych przez rządzących w obszarze ochrony zdrowia. Część konsultacji już się zakończyła.

Jeden z kluczowych dokumentów przygotowanych przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej jest Program Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko 2021-2027 (FEnIKS), który stanowi kontynuację dwóch wcześniejszych programów Infrastruktura i Środowisko 2007-2013 oraz 2014-2020. Uwagi do Programu można zgłaszać do 18 lipca br., a jego budżet to ponad 25 mld euro. Na zdrowie w programie zarezerwowano 700 mln euro, czyli około 3 mld zł. Z dokumentu dowiadujemy się, że w ramach programu FEnIKS unijne wsparcie będzie skierowane głównie do „wybranych  podmiotów  leczniczych,  w  szczególności  udzielających  świadczeń  zdrowotnych  w zakresie     ambulatoryjnej     opieki     zdrowotnej,     opieki     szpitalnej,     podmiotów     leczniczych wyspecjalizowanych  w  zakresie  onkologii,  podmiotów udzielających  świadczeń  w  zakresie  opieki psychiatrycznej, w szczególności  dla  dzieci  i  młodzieży  oraz  systemu  ratownictwa  medycznego,  oraz pacjentów korzystających z infrastruktury ww. podmiotów”.

Celem programu jest także „zapewnianie równego dostępu do opieki zdrowotnej i wspieranie odporności systemów opieki zdrowotnej, w tym podstawowej opieki zdrowotnej, oraz wspieranie przechodzenia od opieki instytucjonalnej do opieki rodzinnej i środowiskowej. Kolejnym ważnym elementem zmian w systemie ochrony zdrowia są zmiany podejmowane w dwóch kluczowych obszarach – podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) ze szczególnym naciskiem na rozwój profilaktyki oraz ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS). Ponadto, interwencje realizowane w ramach systemu ochrony zdrowia skupiają się na wzmocnieniu działań na rzecz przekierowania   większej   liczby   świadczeń   zdrowotnych   z   poziomu  leczenia szpitalnego na niższe poziomy – w szczególności ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, w tym świadczeń i zabiegów wykonywanych w ramach tzw. „jednego dnia”.

W dokumencie nie wymienia się natomiast żadnej z priorytetowych dziedzin medycyny ujętej w rozporządzeniu ministra zdrowia ani wymienionej w strategii „Zdrowa Przyszłość”. Dużo tu ogólników, a mało konkretów.

Środki na zdrowie zarezerwowano także w Programie Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego 2021-2027 (FERS). To następca Programu Wiedza Edukacja Rozwój (POWER) z budżetem ponad 4 mld euro. Konsultacje dokumentu zakończyły się 9 lipca.

Z dokumentu dowiadujemy się, że w ramach środków unijnych wspierane będą działania profilaktyczne skierowane głównie do grup największego ryzyka, skupiające się na przeciwdziałaniu chorobom cywilizacyjnym będącym najczęstszym powodem dezaktywizacji zawodowej z przyczyn zdrowotnych (choroby układu krążenia, choroby nowotworowe, choroby (zaburzenia) psychiczne, choroby układu kostno-stawowo-mięśniowego oraz choroby układu oddechowego). Działania profilaktyczne zostaną powiązane z profilaktyką trzeciorzędową, tj. rehabilitacją przeciwdziałającą dezaktywizacji zawodowej.

I tu znów pojawia się pytanie – co z okulistyką i reumatologią?

Ogólnikowo mówi się o wzmocnieniu roli POZ. „Planowane są działania w zakresie wzmocnienia dojrzałości placówek podstawowej opieki zdrowotnej do organizacji opieki koordynowanej. Opracowane i pilotażowo wdrożone zostaną nowe formy opieki koordynowanej z zakresu rehabilitacji oraz opieki dla kobiet w ciąży z cukrzycą. Działania będą skupione na wsparciu podstawowej opieki zdrowotnej, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej oraz zdeinstytucjonalizowanych form opieki zdrowotnej, co przyczyni się do odwrócenia piramidy świadczeń oraz zwiększenia dostępności do opieki zdrowotnej”.

W dokumencie pojawia się hasło: „Dzięki sprawnie działającym podmiotom leczniczym zostanie wzmocniony potencjał całego sektora ochrony zdrowia”, przypominające hasła rodem z PRL.

Dokumenty programowe dotyczące unijnych funduszy spaja „Umowa Partnerstwa na lata 2021-2027”, która określa strategię wykorzystania funduszy europejskich w ramach polityk unijnych. W Umowie Partnerstwa czytamy, że kluczowym dokumentem w obszarze zdrowia na poziomie krajowym będzie polityka publiczna przygotowana przez Ministerstwo Zdrowia – Policy Paper dla obszaru zdrowia na lata 2021-2027 wraz z mapą potrzeb zdrowotnych oraz plany transformacji w obszarze zdrowia –zarówno na poziomie krajowym, jak i na poziomie regionalnym. Umowa Partnerstwa przewiduje m.in. działania na rzecz: wspierania dostępności do wysokiej jakości usług zdrowotnych, w szczególności w priorytetowych dziedzinach medycyny lub dziedzinach wynikających z potrzeb epidemiologicznych, zidentyfikowanych na poziomie kraju lub województwa.

Pytanie tylko w których priorytetowych dziedzinach medycyny – tych ze strategii „Zdrowa Przyszłość”, Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 30 czerwca 2020 r. w sprawie określenia priorytetowych dziedzin medycyny, czy może tych zdawkowo wymienionych w programach unijnych FEnIKS i FERS, a może z ministerialnych strategiach?

Bałagan, chaos i brak spójności – tak można podsumować cele dotyczące ochrony zdrowia ujęte w poszczególnych dokumentach. Każdy z nich stawia nacisk na nieco inne aspekty, wyznacza nieco inne priorytety, traktuje ochronę zdrowia z różnych perspektyw, skupiając się głównie na ocenie obecnej sytuacji i ogólnikach dotyczących przyszłości. Brakuje natomiast scalenia celów w całość, zunifikowania priorytetów, a bez tego trudno oczekiwać efektywnego wprowadzania ich w życie.

Reforma szpitali – błąd w założeniach.

Ben Hershey (Unsplash)

To nie jest dokument, który może satysfakcjonować. Dobrze jednak, że powstał. Jego słabością nie jest tak krytykowana jakość merytoryczna czy metodyczna. Przeciwnie, pod wieloma względami należy docenić, że autorzy nazwali problemy sektora, przedstawili wariantowe rozwiązania, dokonali analizy ryzyka, pokazali obszary niepewności. To byłaby nowa jakość w kształtowaniu prawa w Polsce, gdyby nie błąd krytyczny popełniony na etapie założeń. Reforma szpitali nie może bowiem być podporządkowana dyskusji ich sytuacji ekonomiczno-finansowej. Równie istotne są kwestie jakości i dostępności, a te w przedstawionym opracowaniu zostały potraktowane nader skrótowo, jeśli nie wręcz marginalnie.

W kwestii dostępności świadczeń kategoryzacja szpitali, które ma być głównym instrumentem reformy, przywołuje zgodność z mapami potrzeb zdrowotnych. Jednak rzeczywistość ostatnich lat pokazała, że dowiedzenie zgodności z mapami potrzeb zasadniczo nie było problemem przy tej skali deficytu opieki. Silniejszy okazywał się partykularyzm właścicielski podszyty kontekstem politycznym niż faktyczna zgodność z mapami potrzeb. Obyśmy się nie zdziwili, gdy po wdrożeniu proponowanej reformy, te najbardziej dublujące ofertę szpitale, z silnymi politycznie właścicielami lub poczynionymi znaczącymi, ale chybionymi inwestycjami, za którymi kryje się odpowiedzialność polityczna, znajdą się w grupie „A”, czyli szpitali niekwalifikujących się do restrukturyzacji. Oby nie zdarzyło się jeszcze coś gorszego, gdy o przynależności do danej grupy będzie decydować zabarwienie polityczne podmiotu tworzącego. Opierając się na mapach potrzeb wykluczyć tego niestety nie można.

Aby ograniczyć takie ryzyko konieczny jest polityczny konsensus oparty na merytorycznych podstawach. Jego źródłem powinny być obiektywne Plany Transformacji szpitali (mapy świadczeń) wypracowane w dialogu z interesariuszami. Wykorzystywany w opracowaniu termin „dopasowanie profilem do potrzeb regionalnych” nie może być sprowadzony do koncentracji świadczeń, gdyż w miejscach ich dekoncentracji musi zostać stworzona alternatywna oferta odpowiadająca potrzebom i ambicjom lokalnych społeczności. Jej wypracowanie to bez porównania trudniejsze zadanie niż ocena sytuacji ekonomicznej. W opracowaniu tylko w dwóch miejscach wspomina się o Planach Transformacji. Tymczasem to one powinny być kluczowym narzędziem reorganizacji systemu świadczeń. Skoro autorzy zrezygnowali z rekomendowania wariantów siłowych, sformułowanie takich planów w stosunku do najbardziej problematycznych szpitali nie będzie możliwe bez dialogu i konsensusu. Dyskusji tego elementu w opracowaniu zabrakło.

O ile jeszcze kwestia dostępności daje nadzieje, że w pewnym choć nie najistotniejszym obszarze może się powieść (głównie w relacji do szpitali powiatowych, o słabej kondycji, z rozdrobnioną strukturą świadczeń), o tyle dyskusja jakości pozostawia wiele do życzenia. Owszem, z koncentracją świadczeń koreluje pod pewnymi założeniami kondycja finansowa i jakość opieki. Jednak w ogólności zależność ta nie jest regułą. Możemy spotkać się ze szpitalami ratującymi kondycję finansową wysoko wycenionymi procedurami, oferującymi kiepską jakość przy w sumie znośnych wynikach. Nawet można próbować bronić tezy, że odpowiadają na potrzeby, ale czy z tego powodu mają trafić do kategorii „A”? Możemy także spotkać szpitale gwarantujące dobrą jakość w wąskich obszarach kosztem innych, gdzie generalnie nie chcielibyśmy być leczeni. Wreszcie nie można wykluczyć sytuacji, w której dobre wyniki finansowe są skutkiem nadmiernych oszczędności przekładających się na jakość opieki i warunki pracy. Rzeczywistość jest bardziej złożona niż zakładają autorzy opracowania. Sytuacja ekonomiczno-finansowa szpitala nie może być dominującym elementem jego oceny. Jeśli przejrzeć zadania Agencji Rozwoju Szpitali, poza potencjalnym wpływem na jakość inwestycji i certyfikacją kadr zarządzających, nie ma tu słowa o jakości. Dla jasności, Agencja sama nie musi badać jakości, jednak powinna ją brać pod uwagę przy kategoryzacji szpitali.

Obiektywnie mierzona jakość powinna odgrywać tę samą rolę przy kategoryzacji szpitali co ich sytuacja finansowa.

Zamiast czterech kategorii szpitali rozpiętych na osi finansów widziałbym ich macierz rozpiętą na dwóch osiach – finansów oraz jakości. Kwestie dostępności pozostawiłbym natomiast uzgodnieniom w ramach konsensusu planów transformacji. Polityka nie tylko w Polsce wygrywa z matematyczną logiką.

Dlaczego więc mimo tak istotnych uwag do opracowania nie przyłączam się do chóru jego krytyków? Ba! Dlaczego staram się dostrzegać jego dobre strony? Czynię tak, gdyż wierzę, że dyskusja ma sens a kontestacja prowadzi jedynie do polaryzacji. Traktuję to opracowanie jako głos regulatora otwierający dyskusję, a nie ją zamykający. I pragnę wierzyć, że się nie mylę.

Otwarta dyskusja przywódców państw Europy o problemach i przyszłości Wspólnoty

2021Portugal.eu

Za nami Szczyt Socjalny w Porto, zorganizowany przez prezydencję portugalską w dniach 7 i 8 maja 2021 r. Efektem szczytu jest Deklaracja z Porto, a owocem odbywającego się w sobotę nieformalnego spotkania przywódców państw europejskich porozumienie dotyczące patentów na szczepionki przeciw COVID-19. Europa bardziej socjalna i nastawiona na młodych, przywódcy europejscy otwarcie mówiący o problemach swoich krajów, a na drugim biegunie premier Mateusz Morawiecki stawiający za wzór stworzony przez jego rząd system społeczny – tak można podsumować spotkanie w Porto.

W pierwszym dniu szczytu w piątek odbywały się m.in. panele dyskusyjne z udziałem przywódców państw europejskich. W jednym z nich dotyczącym kwestii pracy i zatrudnienia wziął udział premier Mateusz Morawiecki. Jeszcze przed wylotem do Porto premier zapowiedział, że udaje się na Szczyt „nie tylko żeby dyskutować o problemach ogólnoeuropejskich, ale także po to, żeby zaprezentować nasz model społeczny”. I ten cel rzeczywiście zrealizował. Czy jednak o to właśnie chodziło?

Szczyt w Porto nastawiony był na zupełnie inne cele. Po raz pierwszy przywódcy państw europejskich otwarcie, nie za zamkniętymi drzwiami, przy obecności kamer i transmisji internetowej na żywo, rozmawiali ze sobą o problemach, jakie dostrzegają w Europie.

Pierwszy dzień szczytu zdominowały dyskusje jak pogodzić prawa wolnego rynku z potrzebami pracowników i pracodawców, zapewnić obywatelom UE wsparcie w odnalezieniu się na rynku pracy, dostosowaniu się do jego wymagań dzięki szeroko pojętej edukacji, gwarantując jednocześnie bezpieczeństwo socjalne i zdrowotne, czy bezpieczeństwo w miejscu pracy. Zwracano także uwagę na konieczność zapewnienia praw pracowniczych osobom samozatrudnionym.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der z wielkim zaangażowaniem i troską podkreślała, że szczególnie istotna jest walka z ubóstwem wśród dzieci. A jak to osiągnąć? – zapewnić miejsca pracy rodzicom, zadbać o profesjonalne placówki opiekuńcze, zapewnić dzieciom dostęp do edukacji i opieki zdrowotnej, możliwości uprawiania sportu, kontaktów z rówieśnikami. Szefowa Komisji Europejskiej podkreślała, że dzieci i młodzież to przyszłość Europy. „Nie możemy już wracać do tego, co było. Musimy pójść krok na przód” – mówiła Ursula von der Leyen. Szefowa Komisji Europejskiej podkreślała, że Europa potrzebuje jasnych, „mierzalnych” celów, bo tylko to pozwoli na efektywne działania.

Szefowa Komisji Europejskiej słusznie zwróciła uwagę, że Europa była w piątek jedynym miejscem na świecie, gdzie przywódcy krajów i instytucji europejskich tak otwarcie dyskutowali o przyszłości i problemach Europy, bez względu na opcje czy poglądy polityczne, zaangażowani w sprawy swoich obywateli, skupieni na jednym celu, jakim jest budowanie Europy socjalnej.

Na tym tle wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego zdecydowanie odbiegało od atmosfery wystąpień innych przywódców państw Europy. Premier skupiał się na sprawach politycznych i gospodarczych. Podkreślał, że Polska doskonale poradziła sobie z pandemią, bezrobocie spadło z 20 do 3 procent, a dzięki zainwestowaniu 10% PKB w pomoc finansową dla firm, wiele z nich uniknęło negatywnych skutków pandemii. Słuchając premiera można było odnieść wrażenie, że Polskę omijają problemy wymieniane na Szycie jako kluczowe. Wyraźnie rozmijało się to z narracją przywódców innych krajów EU, które zdecydowanie lepiej poradziły sobie z kryzysem wywołanym pandemią, a mimo to dostrzegają wiele obszarów wymagających zdecydowanych działań.

„Szczyt w Porto to szczyt społeczny. Mogę z dumą powiedzieć, że wiele państw pyta nas o nasze rozwiązania. Przedstawiamy nasze programy społeczne jako podstawę naszego solidarnego modelu, u podstaw którego stało walka z mafiami VAT-owskimi. Gratulowano nam, że Sejm przyjął Krajowy Plan Odbudowy. Czekamy na jego ratyfikację, bo wtedy będziemy mogli użyć tych środków. Niech za tym kryją się dwa główne cele – tworzenie miejsc pracy i godne wynagrodzenia dla pracowników” – mówił Mateusz Morawiecki. Pytanie czy Krajowy Plan odbudowy rzeczywiście zrealizuje te wszystkie cele, o których dziś dyskutowali przywódcy europejscy.

W piątek późnym wieczorem uczestnicy Szczytu Socjalnego w Porto podpisali Deklarację z Porto, którą premier Portugalii Antonio Costa przekazał szefowi Rady Europejskiej Charles’owi Michelowi.

W deklaracji jej sygnatariusze zobowiązali się wypełnić trzy główne cele do 2030 r. określone w planie działania Komisji dotyczącym Europejskiego filaru praw socjalnych:

  • co najmniej 78 proc. osób w wieku 20–64 lat powinno mieć zatrudnienie
  • co najmniej 60% wszystkich dorosłych powinno co roku uczestniczyć w szkoleniach
  • liczba osób zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym powinna zmaleć o co najmniej 15 mln, w tym o co najmniej 5 mln dzieci

„Deklaracja zaangażowania z Porto jest zobowiązaniem na przyszłość oraz wyrazem nadziei. Dochodzimy dziś do wniosku, społeczeństwa będą bardziej zamożne i sprawiedliwsze tylko wtedy, gdy obok realizacji celów klimatycznych i cyfrowych, które sobie postawiliśmy, będziemy wdrażać filar socjalny” – powiedział premier Portugalii António Costa.

Uczestnicy Szczytu Socjalnego w Porto zobowiązali się dołożyć wszelkich starań, aby wzmocnić wymiar społeczny Europy i uczynić ją bardziej sprzyjającą włączeniu społecznemu. Wezwali także szefów państw i rządów UE, aby zatwierdzili plan działania i jego główne cele oraz by wyznaczyli ambitne cele krajowe, które byłby spójne z celami deklaracji.

„Cele społeczne Europy muszą iść w parze z celami ekologicznymi i cyfrowymi. Chcemy zbliżyć się do pełnego zatrudnienia, chcemy, by więcej Europejczyków miało dostęp do potrzebnych im umiejętności oraz zapewnić wszystkim Europejczykom równe szanse w cyfrowej i zrównoważonej gospodarce. Szczyt Społeczny w Porto jest wyrazem wspólnego zaangażowania na rzecz budowania Europy socjalnej, dostosowanej do dzisiejszych czasów, która przyniesie korzyści nam wszystkim” – powiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. „Dziś Europa ukazała się w najlepszym wydaniu. Zgodziliśmy na potrzebę zmian. Musimy chronić najbardziej narażonych – tych, których nazywaliśmy niezbędnymi podczas kryzysu. Od pracowników służby zdrowia po urzędników, osoby sprzątające, kurierów. Porto jest dla nich” – mówiła szefowa KE.

W deklaracji sygnatariusze przyjmują plan działania dotyczący Europejskiego filaru praw socjalnych przedstawiony przez Komisję na początku marca, w którym określono konkretne działania prowadzące do dalszej realizacji 20 zasad filaru. Zaproponowano w nim też główne cele w zakresie zatrudnienia, umiejętności i włączenia społecznego na poziomie UE, które mają zostać osiągnięte do 2030 r., część z nich ma związek z ochroną zdrowia:

  • Pracownicy mają prawo do wysokiego poziomu ochrony zdrowia i bezpieczeństwa w miejscu pracy.
  • Każdy ma prawo do szybkiego dostępu do przystępnej cenowo, profilaktycznej i objawowej opieki zdrowotnej dobrej jakości.
  • Każdy ma prawo do przystępnych cenowo i dobrej jakości usług opieki długoterminowej, w szczególności opieki w domu i usług środowiskowych.
  • Osoby niepełnosprawne mają prawo do otrzymania wsparcia dochodu, które zapewnia godne życie, usług, które pozwolą im na uczestnictwo w rynku pracy i w życiu społecznym, a także do środowiska pracy dostosowanego do ich potrzeb.

W deklaracji czytamy m.in. o wspieraniu uczciwej konkurencji na rynku wewnętrznym poprzez innowacje, wysokiej jakości miejsca pracy, godne płace, odpowiednie warunki pracy – bezpieczne i zdrowe miejsca pracy i środowisko, czy równe traktowanie. Sygnatariusze dokumentu deklarują także działania na rzecz zmniejszenia skali ubóstwa wśród dzieci m.in. poprzez wsparcie ich rodziców na rynku pracy, na co szczególną uwagę podczas piątkowych wystąpień zwracała szefowa Komisji Europejskiej. Dokument podkreśla także, że szczególną opieką należy objąć osoby, które w różny sposób ucierpiały z powodu pandemii COVID-19.

Kluczowy wniosek w deklaracji to wezwanie władz lokalnych, państwowych, samorządowych do przygotowania krajowych i regionalnych planów działań uwzględniających cele zawarte w deklaracji w Porto. Po Szczycie w Porto nasuwa się jeszcze jeden wniosek. Europa zmienia kierunek – do tej pory bardziej nastawiona na problemy starzejących się społeczeństw, dziś bardziej kieruje się w stronę dzieci i młodzieży jako przyszłych pracowników, filaru rozwoju gospodarczego. A im lepszy poziom edukacji, opieki zdrowotnej i praw socjalnych, tym większa gwarancja wzrostu gospodarczego Europy.

Pełny tekst deklaracji dostępny jest TUTAJ (wersja angielska) oraz TUTAJ (po polsku).

Podczas Szczytu Socjalnego w Porto pojawił się także temat dotyczący uwolnienia patentów na szczepionki przeciw COVID-19. W tej kwestii na samym Szczycie Socjalnym nie podjęto żadnych wiążących decyzji. Porozumienie w tej sprawie zostało natomiast zawarte podczas sobotniego nieformalnego szczytu przywódców państw UE. Komitet Regionów, w którym zasiadają samorządowcy ze wszystkich 27 państw UE, jest pierwszą instytucją, która w przyjętej w piątek rezolucji wezwała do zniesienia patentów. Przewodniczący Komitetu Regionów Apostolos Cicikostas podkreślił, że opieka zdrowotna jest podstawowym prawem człowieka, natomiast pandemia stanowi „fundamentalne zagrożenie” dla zdrowia na świecie, niespotykane od pokoleń, dlatego nie ma tu miejsca na nacjonalizm szczepionkowy. Samorządowcy podczas debaty nad rezolucją zwracali uwagę, że pandemia zabiła już więcej ludzi niż bitwy pod Verdun i Stalingradem i aby ją zakończyć, będziemy potrzebować globalnie miliardów szczepionek rocznie. Dlatego UE musi – ich zdaniem – dopilnować, aby duże firmy farmaceutyczne wywiązywały się ze swoich zobowiązań w zakresie dostaw; potrzebne jest również zwiększenie produkcji.

Temat uwolnienia patentów na szczepionki poruszył podczas Szczytu premier Mateusz Morawiecki. „Do późnej nocy trwała gorąca debata dotycząca procesu szczepień. Kładziemy nacisk, żeby szczepionek w Europie było jak najwięcej, ale debata dotyczyła też uwspólnotowienia patentów, żeby te firmy, które mają zdolności produkcyjne mogły je wykorzystywać. Wraz z rozwojem mocy produkcyjnych będziemy mogli szybciej dostarczyć szczepionki do innych krajów, bo pandemia to kwestia globalna – to był wczoraj gorąco dyskutowany temat, dlatego głosowałem za tym, żeby doszło do uwspólnotowienia patentów” – relacjonował w sobotę premier w rozmowach z dziennikarzami. Mateusz Morawiecki powtórzył także to, co mówił podczas piątkowych dyskusji premierów państw UE: „Dyskusje toczą się również wokół optymalnego modelu społecznego. Z ogromną dumą przedstawiam tu nasze osiągnięcia i nasz model społeczny. Przebudowaliśmy system podatkowy tak, żeby służył rodzinom, wychowywaniu dzieci i rodzicom”. W przeciwieństwie do innych przywódców Mateusz Morawiecki skupił się na prezentowaniu swoich „sukcesów”, pozostali mówili raczej o problemach i szukali dróg do ich rozwiązania.

Temat patentów podjęli także przywódcy europejscy podczas nieformalnego szczytu Rady Europejskiej, który także odbywał się w Porto. Po jego zakończeniu przewodniczący Rady Charles Michel ogłosił, że udało się wypracować porozumienie w sprawie zawieszenia patentów na produkcję szczepionek przeciwko COVID-19. „Jesteśmy gotowi zaangażować się w tę kwestię w taki sposób, aby już wkrótce przedstawić konkretną propozycję” – poinformował. Szef Rady Europejskiej wyjaśnił, że UE szanuje prawa intelektualne producentów. Równie istotne jest jednak usprawnienie procesu produkcji szczepionek na świecie.

Leczenie zaćmy z korekcją astygmatyzmu – potrzebne działania

IZiD

Wnioski z dyskusji o raporcie „Stosowanie torycznych soczewek wewnątrzgałkowych w Polsce po zmianach zasad finansowania” i w perspektywie roku pandemii Covid19.

Po ponad dwóch i pół roku od wprowadzenia zamian w finansowaniu leczenia zaćmy, które otworzyły polskim pacjentom dostęp do wewnątrzgałkowych soczewek torycznych, pozwalających na korekcję astygmatyzmu w trakcie operacji usunięcia zaćmy wciąż większość osób, która kwalifikuje się do takiej procedury nie ma do niej dostępu. W skali roku liczba osób z zaćmą i astygmatyzmem, które nie otrzymują soczewek torycznych sięga nawet 30 tys. Znaczące dysproporcje występują w dostępie do soczewek torycznych w poszczególnych województwach. Eksperci są zgodni, że, aby poprawić sytuację, potrzebne są działania w wielu obszarach, takich jak wyposażenie oddziałów okulistycznych w sprzęt ułatwiający dobór i implantację soczewek torycznych, szkolenia personelu medycznego, poprawa finansowania procedury i monitorowanie jej wykonywania przez ośrodki z kontraktem z NFZ.

Szacujemy, że nawet około 30% pacjentów, którzy wymagają operacji usunięcia zaćmy ma astygmatyzm. Ta wada wzroku polega na tym, że soczewki w oku załamują światło w jednej osi inaczej niż w drugiej, co powoduje nieostre widzenie w każdej odległości. W przypadku pacjentów, którzy mają zaćmę najlepszą metodą korekcji astygmatyzmu jest wykorzystanie zabiegu usunięcia zaćmy i wszczepienie soczewki torycznej. W systemach zdrowotnych w wielu krajach europejskich tego typu zabieg jest refundowany przez ubezpieczycieli. Takie rozwiązanie udało się wprowadzić także w Polsce. Dzięki współpracy z Narodowym Funduszem Zdrowia i Ministerstwem Zdrowia soczewki toryczne są refundowane dla pacjentów z astygmatyzmem równym lub wyższym niż 2 dioptrie  – mówi prof. Marek Rękas, Krajowy Konsultant w dziedzinie okulistyki, kierownik kliniki okulistyki WIM.

Zarządzenie NFZ, które umożliwiło refundację wewnątrzgałkowych soczewek torycznych u pacjentów kwalifikujących się do operacji zaćmy z astygmatyzmem na poziomie 2 i więcej dioptrii weszło w życie w lipcu 2019 roku. Z danych NFZ wynika, że od tego czasu w Polsce w 91 ośrodkach wszczepiono 3920 wewnątrzgałkowych soczewek torycznych. W 2020 roku liczba ta wzrosła do około 4470 soczewek, a zabiegi wykonało 114 ośrodków.  Mimo pandemii obserwujemy stopniowy wzrost udziału soczewek torycznych w liczbie operacji zaćmy. W grudniu 2020 r. jest to 2,5 proc. To pokazuje, że środowisko otwiera się na nową technologię. Im powszechniejsza będzie wiedza na temat pozytywnych aspektów soczewek torycznych, im więcej szkoleń realizowanych wśród lekarzy, tym bardziej liczba takich zabiegów będzie rosła – mówiła dr hab. Barbara Więckowska, prof. w Katedrze Ubezpieczenia Społecznego SGH.

Chociaż liczba wszczepianych soczewek tocznych systematycznie rośnie, to nadal jest daleka od rzeczywistych potrzeb pacjentów. Instytut Zdrowia i Demokracji szacuje, że 20-30 tys. pacjentów kwalifikujących się do operacji zaćmy z użyciem wewnątrzgałkowych soczewek torycznych nie otrzymuje świadczenia gwarantowanego. Z jednej strony dane pokazują pozytywny trend wzrostowy, ale z drugiej wyzwaniem są nierówności w dostępie do świadczeń – mówi dr Robert Mołdach, Partner IZiD.

Dysproporcje w dostępie do soczewek torycznych w poszczególnych województwach widoczne są w danych NFZ. Niemal jedna trzecia ogólnej liczby operacji zaćmy z użyciem wewnątrzgałkowych soczewek torycznych była realizowana przez jeden ośrodek w województwie dolnośląskim. W 2020 roku obserwujemy podobną tendencję chociaż ten udział jest już nieco niższy – to 25 proc. całego rynku. Dalsze w kolejności jest województwo śląskie, gdzie wszczepia się około 1000 wewnątrzgałkowych soczewek torycznych rocznie. Więc jeśli dwa województwa pokrywają połowę rynku, to pytanie co z resztą” – zwraca uwagę dr hab. Barbara Więckowska – Na drugim biegunie są regiony, w których realizuje się nieznaczną liczbę zabiegów z wszczepieniem soczewek torycznych. To województwa opolskie, warmińsko-mazurskie, lubuskie. Pytanie dlaczego tak się dzieje. Czy jest to kwestia niechęci lekarzy, czy niechęci pacjentów” – dodaje dr hab. Barbara Więckowska.

Zabieg usunięcia zaćmy z szczepieniem soczewki torycznej nie różni wiele się od tradycyjnego zabiegu. Wymaga jednak pogłębionej diagnostyki przed operacją, obejmującej m.in. dodatkowe badania biometryczne, rozmowę z pacjentem i dobór odpowiedniej soczewki torycznej. Wdrożenie procedury w ośrodku wymaga też odpowiedniej wiedzy i doświadczenia personelu medycznego – zarówno chirurgów, jak i lekarzy kwalifikujących oraz sprzętu do badań biometrycznych. „Korekcja astygmatyzmu podczas zabiegu usunięcia zaćmy daje pacjentom wymierne korzyści. Przy astygmatyzmie na poziomie 2 dioptrii pacjent odczuwa pogorszenie ostrości wzroku. Przy około 3 dioptriach widzi tylko najwyższy rząd na tablicy podczas badania okulistycznego. Wszczepienie wewnątrzgałkowych soczewek torycznych pooprawia komfort życia pacjenta i oszczędza rogówkę. Jest to metoda bezpieczna i przewidywalna oraz odwracalna. Wyzwania, jakie stoją przed ośrodkami, które chcą realizować takie świadczenia to szkolenia personelu, konieczność przeorganizowania pracy, zarzadzania tym procesem – zwraca uwagę dr n. med. Karolina Krix-Jachym z Wojskowego Instytutu Medycznego.

Za zabieg z wszczepieniem soczewki torycznej szpitale otrzymują od NFZ o 20% więcej wynagrodzenia, niż za standardowy zabieg. Dodatkowe środki powinny pokryć nie tylko koszt droższej soczewki torycznej, ale także dodatkowej pracy personelu medycznego przy kwalifikacji pacjenta. Specjaliści sugerują jednak, że potrzebne jest podniesienie o około 10% wyceny świadczenia kompensujące finansowo dodatkową pracę lekarza okulisty i optometrysty. Przyjęta przez NFZ wycena operacji zaćmy z zastosowaniem soczewek torycznych była zbieżna z kalkulacją kosztów podaną przez AOTMiT. Rentowność świadczeń z pewnością była dodatnia w tych ośrodkach, w których pacjent przeszedł całą procedurę, łącznie z wizytą kontrolną po operacji. W innym wypadku ocena rentowności świadczeń przez ośrodki okulistyczne może być różna – tłumaczy prof. Monika Raulinajtys-Grzybek, kierownik Katedry Rachunkowości Menedżerskiej SGH.

Narodowy Fundusz Zdrowia nie wymaga od ośrodków, które mają z nim podpisany kontrakt  na leczenie zaćmy, by oferowały pacjentom z zaćmą i astygmatyzmem soczewki toryczne. Daje to klinikom możliwość wyboru, choć zgodnie z prawem pacjenta do informacji, powinny poinformować pacjenta o tym, że takie leczenie jest dla niego dostępne i wskazać ośrodki mogących wykonać taką procedurę, dając mu możliwość zmiany decyzji co do miejsca leczenia.

Narodowy Fundusz Zdrowia powinien gromadzić dane dotyczące udziału wewnątrzgałkowych soczewek torycznych w ogólnej liczbie operacji zaćmy. Wprowadzenie udziału procentowego wszczepianych soczewek torycznych jako kryterium oceny ośrodka pobudziłoby konkurencję między ośrodkami – komentuje prof. Marek Rękas – Soczewka toryczna może być dźwignią marketingową zarówno dla publicznych, jak i prywatnych placówek medycznych. Obserwujemy postęp w dużych ośrodkach, jeśli chodzi o liczbę operacji zaćmy z użyciem wewnątrzgałkowych soczewek torycznych. Aby uczynić tę procedurę powszechną także w mniejszych ośrodkach cenne byłoby wsparcie publiczne inwestycji w sprzęt umożliwiający bezpieczne i precyzyjne wszczepianie soczewek torycznych. Docelowo chcielibyśmy zlikwidować ograniczające dostępność kryterium kwalifikacyjne w postaci wartości astygmatyzmu co najmniej 2 dioptrie i objąć refundacją wszystkich pacjentów z zaćmą i astygmatyzmem.

 

Rekomendacje ekspertów dotyczące zmian systemowych, zwiększających dostęp pacjentów do zabiegu usunięcia zaćmy z równoczesną korekcją astygmatyzmu.

Eksperci i zarazem autorzy raportu potwierdzili, iż rekomendacje sformułowane po roku obowiązywania nowych zasad finansowania świadczeń z zastosowaniem soczewek torycznych pozostają także i dziś aktualne. Wśród najbardziej kluczowych propozycji wskazują oni na:

  • analizowanie przez płatnika publicznego raportowanych przez świadczeniodawców danych dotyczących zabiegów usunięcia zaćmy z zastosowaniem soczewek torycznych,
  • wprowadzenie udziału procentowego wszczepianych soczewek torycznych jako kryterium oceny ośrodka,
  • wsparcie publiczne inwestycji w sprzęt umożliwiający bezpieczne i precyzyjne wszczepianie soczewek torycznych,
  • podniesienie o około 10% wyceny świadczenia kompensujące finansowo dodatkową pracę okulisty i optometrysty niezbędną do zastosowania właściwej soczewki,
  • obowiązek informowania pacjenta o przysługującym mu prawie do otrzymania soczewki torycznej oraz obowiązek wskazania ośrodków mogących wykonać taką procedurę,
  • uwzględnienie występowania u pacjenta astygmatyzmu rogówkowego obuocznie,
  • objęcie refundacją wszczepiania soczewek torycznych u wszystkich pacjentów z astygmatyzmem, którzy kwalifikują się do takiej procedury.

Eksperci potwierdzili, że dane i tendencje wykonywania procedury z wykorzystaniem soczewek torycznych dają podstawy do optymizmu mimo utrudnień związanych z pandemią Covid19 i drastycznym zmniejszeniem liczby zabiegów planowych.

W 2019 roku:

  • Liczba ośrodków, które wszczepiły soczewki toryczne: 125, w tym 34, które wszczepiły mniej niż 5
  • Liczba wszczepionych soczewek torycznych: 3920
  • Udział soczewek torycznych w rynku zaćmy, przyjmując oficjalne dane NFZ (355 342 operacji): 1,10%

W 2020 roku:

  • Liczba ośrodków, które wszczepiły soczewki toryczne: 144, w tym 30, które wszczepiły mniej niż 5
  • Liczba wszczepionych soczewek torycznych: 4470 (wzrost o 14%)
  • Udział soczewek torycznych w rynku zaćmy, przyjmując estymację w oparciu o dane NFZ do października 2020 (240 000): 1,86%.

 

W konferencji Stosowanie torycznych soczewek wewnątrzgałkowych w Polsce
po zmianach zasad finansowania
wzięli udział:

  • prof. dr n. med. Marek Rękas – Konsultant Krajowy w Dziedzinie Okulistyki, Kierownik Kliniki Okulistyki Wojskowego Instytutu Medycznego
  • dr n. med. Karolina Krix-Jachym – Wojskowy Instytut Medyczny
  • dr n. tech. Robert Mołdach – Partner Instytutu Zdrowia i Demokracji
  • dr hab. Monika Raulinajtys-Grzybek – Prof. SGH, Kierownik Katedry Rachunkowości Menedżerskiej Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie
  • dr hab. Barbara Więckowska – Prof. w Katedrze Ubezpieczenia Społecznego Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie
  • Grzegorz Ziemniak – Partner Instytutu Zdrowia i Demokracji

Polecamy Państwa uwadze:

Link do raportu

Link do nagrania z dyskusji

System oparty na wartości

KPRM/Flickr

Systemy opieki zdrowotnej są pod stałą presją, aby mądrze, efektywnie i skutecznie wykorzystywać ograniczone zasoby. Dylemat ten dotyczy każdego rodzaju aktywów: środków finansowych, kadry i infrastruktury. Optymalizacja wykorzystania tych zasobów musi mieć miejsce zarówno przy decyzji o poziomie nakładów jak i brać pod uwagę rezultaty osiągane dzięki ich zastosowaniu. Warunkiem tej optymalizacji jest możliwość zobiektywizowanego pomiaru – zgodnie z podejściem, że aby czymś zarządzać należy to zmierzyć.

O ile mierzenie nakładów wydaje się stosunkowo proste, bo liczymy przecież koszty nabycia wyrażone w pieniądzu, to pomiar potencjalnych rezultatów jest nieco bardziej skomplikowany. Po pierwsze dlatego, że kategoria rezultatów wychodzi poza czysty strumień finansowy związany ze sprzedażą usług medycznych i pojawiają się kategorie takie jak dostępność, koszty pośrednie (koszty zaniechania nakładów na zdrowie) i inne. Próbą syntezy tych uzysków jest pojęcie wartości publicznej, które wychodzi właśnie poza ten stricte finansowy rachunek korzyści.

Aby prowadzić ten rachunek wartości publicznej w sposób przejrzysty NFZ wprowadził w roku ubiegłym Strategię na lata 2019-2023 określającą misję instytucji i wynikające z niej cele, które zostały wypracowane i skonsultowane wspólnie z szerokim gremium interesariuszy. Było to działanie zbieżne z wynikami prac Panelu ekspertów przy Komisji Europejskiej, który na nowo zdefiniował pojęcie wartości w opiece zdrowotnej opartej na wartościach (VBH). Nowa definicja zakłada zachowanie należytej dbałości o osiągnięcie osobistych celów pacjentów (wartość osobista), osiągnięcie najlepszych rezultatów w ramach dostępnych zasobów (wartość techniczna), sprawiedliwy podział zasobów wśród wszystkich grup pacjentów (wartość alokacyjna) oraz rozwój aktywności i więzi społecznej (wartość społeczna).

To klarowne zdefiniowanie systemu wartości nie rozwiązuje jednak problemu pomiaru – raczej wskazuje, jakie wartości są mierzone. Dlatego od ponad roku podejmujemy działania analityczne, które – bazując na ogromie informacji przetwarzanej przez NFZ – pozwalają powoli odchodzić od mierników produktowych, które ze swej istoty określają poziom choroby i kierują większość środków na medycynę naprawczą, która ma tylko w 15% wpływ na stan zdrowia. Celem jest rozwój systemu opartego na pomiarze i poprawie wartości publicznej, jaką jest zdrowie, a to oznacza sukcesywny wzrost wydatków publicznych na profilaktykę i promocję zdrowego trybu życia.

Adam Niedzielski
Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia

 

Wypowiedź dla IZiD MarketBrief, 17 czerwca 2020 r.

Otrzymuj informacje od IZiD
ikona ikona ikona