Rynek Zdrowia (P. Gumowska @X)

Gdybym miała powiedzieć prosto, wolę lekarza niedouczonego niż brak lekarza” – powiedziała Anna Rulkiewicz, prezes Grupy Lux Med, w rozmowie z „Rynkiem Zdrowia”. Wypowiedź wywołał falę komentarzy w mediach społecznościowych.

Dostępność świadczeń, Rezydenci, Wypowiedzi, Zdrowie publiczne

Lepszy niedouczony lekarz niż żaden – czy na pewno?

Joanna Piszcz | 27.09.2023

UDOSTĘPNIJ
mailtwitterFacebooklinkedinmailtwitterFacebooklinkedin

Anna Rulkiewicz podkreśliła jednocześnie, że „nie powinno się na ślepo rozdawać akredytacji wszystkim, kto tylko chce„, a placówki kształcące powinny być weryfikowane. „Trzeba też uważać, bo można mieć lekarza po rewelacyjnej uczelni, a okaże się, że lepiej by tym lekarzem nie był. Dlatego nie uogólniałabym tego” – mówi prezes Grupy Lux Med.

Jako pierwszy kontrowersyjną wypowiedź skomentował ją na Twitterze dr Robert Mołdach, Prezes Instytutu Zdrowi i Demokracji: „Ja przeciwnie. Wolę tworzyć takie warunki by przyciągać wybitnych lekarzy. By ci przyciągali kolejnych. Błędnie ukształtowane w trakcie studiów medyczne DNA jest nie do naprawy”. „Proszę przesłuchać cała wypowiedź i złapać kontekst. I tyle. Bez emocji. Jasno mówię o weryfikacji uczelni i nie wszystkim przyznawania akredytacji . Mówię w kontekście naszej firmy, która ma już bardzo duże zaplecze edukacyjne i cały czas szkoli i podnosi kompetencje personelowi medycznemu . Natomiast brak lekarzy , to brak możliwości dostępu na czas do opieki medycznej” – odpowiedziała na komentarz Anna Rulkiewicz.

W dyskusję włączył się także Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy NIL. „Bez zaskoczenia, za jakość się płaci, z perspektywy pracodawcy tańszy lekarz to lepsza opcja. Przynajmniej z krótkookresowej perspektywy. Sektor prywatny ma zarabiać. Nie robią pełnego zakresu świadczeń, bardziej się w pl opłacają proste rzeczy a do tego nie trzeba wirtuozów” – napisał na Twitterze.

Zdaniem lekarza kardiologa Krzysztofa Tomczyka, potrzebny jest minimalny próg wymagań dla przyszłego lekarza kończącego studia. „Może różnimy się w podejściu. Ja nie akceptuję wypuszczania lekarzy do systemu poniżej pewnego minimum. Nauczy się? Nie nauczyć się przez 6 lat, nadrabiać na pacjentach? Uczymy się cały czas i doskonalimy. Jednak musi być minimalna poprzeczka, przed wyjściem w świat” – uważa Krzysztof Tomczyk.

Z kolei Grzegorz Kardas, lekarz, kandydat Trzeciej Drogi w wyborach do Sejmu komentuje: „krótko i na temat – porażka. Jeśli stawiacie jakość ponad ilość, to tylko źle świadczy o Waszej korporacji”.

Bardzo szczegółowo do wypowiedzi prezes Grupy Lux Med odniósł się dr n. med. i n. o zdrowiu, endokrynolog Szymon Suwała, który zwrócił uwagę na perspektywę pacjentów i zadał pytanie czy pacjenci też wolą niedouczonego lekarza

„Pani Prezes stwierdziła też, że:

  • biznes, taki jak prowadzony przez Prezes, może dokształcić lekarzy
  • nie należy bać się poszerzenia liczby kierunków lekarskich, gdyż przechodzą one akredytację, choć jednocześnie należy je weryfikować
  • pracodawca, który lekarza zatrudnia, powinien też wiedzieć, że bierze na siebie odpowiedzialność za takiego lekarza i jego monitorowanie

Prawda jest jednak taka, że:

  • biznes może mieć możliwości edukacyjne, ale konieczna jest wiedza bazowa, której nieprzygotowana uczelnia może studentowi nie dać (vide brak prosektoriów do nauki anatomii, „turystyka” zajęciowa zmuszająca do wielokilometrowych podróży studentów do mniej lub bardziej przygotowanych na to placówek edukacyjnych, nauczanie nie przy łóżku pacjenta, a przy prezentacji PowerPoint etc) – osobiście mam też obawy, że biznes będzie przygotowywał lekarza pod swoje ramy biznesowe, w tym również oparte na oszczednościach, a niekoniecznie na potrzebach pacjenta.
  • Część uczelni została dopuszczonych do kształcenia lekarzy pomimo negatywnej opinii Komisji Akredytacyjnej – Minister Zdrowia @aK_Sojka komentowała, że zdanie Komisji to wyłącznie rekomendacja, a nie zdanie wiążące.
  • Wiele poradni i szpitali zatrudnia lekarzy w trybie samozatrudnienia, gdzie choć lekarz ma obowiązek posiadania ubezpieczenia, to poza tym za swoje błędy odpowiada samodzielnie swoim majątkiem – odpowiedzialność placówki jest wtedy marginalna, co biznesowo jest dla tych placówek świetnym rozwiązaniem.
  • Tak naprawdę, kluczowa jest inna kwestia: czy pacjenci rzeczywiście wolą niedouczonych lekarzy, ewentualnie skrojonych przez modele biznesowe?”

Przewodniczący Porozumienia Rezydentów Sebastian Goncerz opublikował na Twitterze wykres prezentujący stosunek liczby pobieranych zaświadczeń wymaganych do emigracji do liczby absolwentów kierunków lekarskich w Hiszpanii.

S. Goncerz @X

Każdemu kto uważa, że nie należy się bać gwałtownego wzrostu liczby studentów i wydziałów lekarskich chciałbym pokazać ten wykres. To jest Hiszpania. Tu jest 7 tys. absolwentów co roku – 60% z nich planuje wyjechać. My za 6 lat będziemy mieli ich 8,5 tys. Czyżby „niech jadą”? – komentuje Sebastian Goncerz.

Wypowiedź prezes Lux Med wpisuję się w cel, jaki postawił sobie poprzedni minister zdrowia Adam Niedzielski. Od nowego roku akademickiego kształcenie przyszłych lekarzy będzie prowadzone na 40 uczelniach w Polsce. „To, czego najbardziej potrzebuje dziś system ochrony zdrowia, to kadry. Dlatego też uruchamiamy kierunki medyczne na państwowych uczelniach zawodowych i akademiach. Poziom w tych szkołach nie będzie odstawał od uniwersytetów. Będziemy w nie inwestować. Kierunki lekarskie w wyższych szkołach zawodowych dają dopływ kadr do lokalnych szpitali, do których nie trafiają absolwenci z dużych miast akademickich” – mówił w styczniu tego roku ówczesny minister zdrowia Adam Niedzielski. Wtórował mu wiceminister Piotr Bromber, który zapewniał, że student, bez względu na to, gdzie się uczy, podlega tym samym standardom kształcenia. „Na koniec studiów zdaje ten sam egzamin, co absolwenci uniwersytetów. Nikt nie jest uprzywilejowany. Od każdego wymagamy tej samej jakości” – mówił wiceminister.

Mimo tych zapewnień ze strony Ministerstwa Zdrowia najwięcej wątpliwości co do jakości kształcenia na nowo otwieranych kierunkach medycznych mają środowiska lekarskie. Biorąc pod uwagę wypowiedź Adama Niedzielskiego z tegorocznego VIII Kongresu Wyzwań Zdrowotnych, wydaje się, że obawy lekarzy mogą być uzasadnione: „Dużo możemy rozmawiać o reformowaniu, ale ktoś musi leczyć pacjentów. To jest sytuacja trudna w skali Europy, w skali całego świata. Specjalistów jest zawsze za mało. To, co robimy w ostatnich latach budzi kontrowersje, ale jestem zdeterminowany, żeby liczba lekarzy rosła lawinowo. Stąd te inicjatywy do otwierania kolejnych kierunków lekarskich niekoniecznie na uniwersytetach medycznych” – mówił minister zdrowia.

Dodam od siebie, że nawet nawet jeżeli Lux Med weźmie na siebie ciężar „dokształcania” i doskonalenia kompetencji młodych medyków, nie mamy gwarancji, że podobne działania podejmą inne placówki medyczne. Pomijam, czy zawsze to można czynić skutecznie.


O Autorze

arch. wł.

Joanna Piszcz


  • Redaktor Naczelna MarketBrief

  • Tematy naszych publikacji:


     


    Głos ekspertów

    Słowa kluczowe

    Otrzymuj informacje od IZiD

    Adres e-mail będzie wykorzystywany zgodnie z Polityką Prywatności dostępną pod adresem https://www.izid.pl/polityka-prywatnosci/ wyłącznie do przesyłania Ci naszego newslettera oraz informacji o działalności Instytutu Zdrowia i Demokracji.

    ikona ikona ikona